Sprawiedliwi

Dziś w Warszawie odbyły się dwie ceremonie przyznania medali Sprawiedliwym Wśród Narodów Świata. Pierwsza z nich w siedzibie Episkopatu Polski, druga w synagodze Nożyków. Wyróżniono wyjątkowe osoby, które w trudnych i niebezpiecznych czasach niosły pomoc skazanym na śmierć. Sprawiedliwi dawali ukrywanym przez siebie Żydom nie tylko schronienie, żywność, czy nowe dokumenty. Dawali im przede wszystkim życie.
W takiej chwili pamiętam o moich dziadkach – Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata – Irenie i Januszu Cholewickich.

fot3
Joanna. Zdjęcie zrobione tuż po opuszczeniu przez nią getta

Przyjaźń między Cholewickimi i Konińskimi z Warszawy sięgała trzech pokoleń wstecz i nie zmieniła tego nawet wojna. Gdy Konińscy znaleźli się w getcie, Cholewiccy próbowali im pomóc. Latem 1941 wzięli do siebie wnuczkę Konińskich – Joannę Helenę. Zdobyli dla niej metrykę urodzenia ze swoim nazwiskiem. Ojciec Joanny był wtedy w ZSRR.
Cholewiccy pomogli również rodzinie Epsteinów i Bringów.

fot4
Wacław i Felicja (Kita) Konińscy – rodzice Joanny, moi dziadkowie. On przetrwał wojnę w Związku Radzieckim. Ona została w warszawskim getcie i prawdopodobnie zginęła w Treblince.

W 1946 wrócił do Warszawy ojciec Joanny. Ona jednak zdecydowała, że zostanie z Cholewickimi, którzy ją później adoptowali.
Joanna to moja Matka. Dzięki tym dwojgu Sprawiedliwym przeżyła wojnę, skończyła studia medyczne, wyszła za mąż. Dzięki nim jestem na tym świecie ja i moje dzieci. Ratując ją, uratowali nas wszystkich.