Przywykliśmy

Specjaliści od analizy kryzysów twierdzą, że każdy z nich poprzedzają drobne wydarzenia, które następnie składają się w całość. Złośliwcy twierdzą, że te drobne wydarzenia są znakomicie identyfikowalne post factum.

Specjaliści od analizy kryzysów twierdzą, że każdy z nich poprzedzają drobne wydarzenia, które następnie składają się w całość. Złośliwcy twierdzą, że te drobne wydarzenia są znakomicie identyfikowalne post factum. Z drobnych kamyków układa się mozaikowy obraz.

Ostatnio nad wyraz rzadko komentuję to, na co naraża lektura gazet, Internet czy telewizyjne newsy. Głównie dlatego, ze zanim zasiądę by coś napisać, pojawiają się teksty lepsze, głębsze i szybsze. Poza tym już po chwili mamy kolejny temat.

Niezrozumiałe orzeczenia prokuratury, kibolska bezkarność, publiczne nawoływania do „zniszczenia żydostwa” z jednej a do deportacji innowierców z drugiej. Antyżydowska krzyżówka w książce do katechezy. Publiczne palenie flag – i rzeczą drugorzędną jest, ukraińskiej czy śląskiej.

A potem brak zdecydowanej reakcji – prokuratury , sądów, parlamentarzystów, władzy oraz zwykłych ludzi, którzy zachrypłego z nienawiści młokosa z pochodnią powinni oddać w ręce policji . Która zresztą stoi i bezczynnie się przygląda. Brak reakcji, lub całkowicie mętne wyjaśnienia owego braku.

Nie mam zamiaru zagłębiać się w analizę tych zachowań. Nie będę się na nie oburzał, gdyż zrobili już to inni. Chcę jedynie zwrócić uwagę, jak łatwo przywykliśmy do nowej rzeczywistości. Chcę również zwrócić uwagę na kalkulację sprawców, którzy milczenie władzy i większości z nas traktują jako aprobatę dla popełnianych czynów. Pojedyncze głosy oburzenia i sprzeciwu są w takiej sytuacji pomijalne.

Bo zło już się zadziało – zaczynamy przywykać. Jak to powiedział zdaje się Goebbels, że „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”. Powtarzające się akty niegodziwości, nietolerancji i nienawiści to dziś dla wielu jedynie element krajobrazu.

I to jest moim zdaniem najgorsze. I świadomość, że za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat ci specjaliści od analizowania kryzysów napiszą coś w rodzaju: „Brak zdecydowanej reakcji na te wydarzenia, zobojętnienie oraz narastający poziom akceptacji w sposób oczywisty prowadziły do nieuchronnych i przewidywalnych konsekwencji”.

Coś takiego napiszą.