Kryzys polsko-żydowskich relacji

Na temat ustawy przyjętej tuż przed Dniem Pamięci Ofiar Holokaustu powiedziano już dosyć. Mieliśmy okazję wysłuchać opinii polityków, zapoznać się z oświadczeniami zaniepokojonych naukowców, badających naszą wspólną, jakże często niełatwą, historię.

W mediach politycy zaczynają mówić o konieczności dialogu i przedyskutowania wrażliwych kwestii, osiągnięcia porozumienia. Ostatecznie zawsze to robią. Szkoda, że dopiero po fakcie.

Kwestię unikania prawdy historycznej zepchnięto na plan dalszy, koncentrując się na absurdalnych “polskich obozach koncentracyjnych”. Jednakowo absurdalnych dla Polaków i Żydów. Prawdopodobnie już wkrótce pojawią się na ten temat wspólne komunikaty.

To, czego się nie uda odrobić, niezależnie od tego jak publicznie i serdecznie premierzy Izraela i Polski podadzą sobie ręce, to głęboki kryzys polsko-żydowskich relacji.

Słowa nienawiści rodem z marcowych wydarzeń i proponowany przez dziennikarza Gazety Polskiej paszport i wyjazd do Izraela. Bełkot w stylu pałkarza rozbijającego okna tych, których nazywa “głupimi parchami” to tylko wierzchołek góry lodowej. Dziś widocznej lepiej niż zazwyczaj. Jedynie wśród nielicznych wywołującej zażenowanie i wstyd.

Politycy, którzy zaniedbali konieczność współpracy i konsultacji, sejmowi urzędnicy, którzy w przeddzień Dnia Pamięci postanowili głosować ustawę, która zwykłą ludzką obawą może ograniczać badanie prawdy historycznej, wszyscy oni za kilka dni wrócą do swoich codziennych zajęć. Za szkody, jakie wywołali swoją nonszalancją, będziemy płacić bardzo, bardzo długo.

Piotr Kadlčik