Kielce i Jedwabne. Miejsca pamięci, czy miejsca prawdy?

Jedwabne

Dwa miasta – no, jedno chyba bardziej miasteczko.

Ponad 300 kilometrów od siebie.

Pięć lat różnicy.

Podobna zbrodnia.

To prawda, że oba stały się wygodnym piorunochronem. Kiedy mówimy o mordach dokonanych na żydowskich sąsiadach, wymieniamy ich nazwy i z łatwością zapominamy, że tak naprawdę są jedynie symbolem – przykładem na zło, które rozlało się w Polsce po nadejściu dwóch totalitaryzmów – wpierw niemieckiego, później rosyjskiego.

Kielce i Jedwabne.

Zmarły przed paru dniami więzień obozów Elie Wiesel podczas jednej z wizyt w Auschwitz zaprotestował przeciw nazywaniu go Miejscem Pamięci. Z pamięcią jak wiemy, bywa różnie, jest ulotna często selektywna. Elie Wiesel chciał by Auschwitz nazywać Miejscem Prawdy.

Myślę, że nie tylko Auschwitz.

Potrzebujemy miejsc prawdy. Co gorsza, nie tej z naukowych, drobiazgowych opracowań takich jak „Wokół Jedwabnego” czy „Wokół pogromu kieleckiego”. Tej, która będzie zrozumiała dla wszystkich i pozwoli nam spojrzeć na tamten koszmar jak na jeden z zakrętów wspólnej polsko-żydowskiej historii. Czasem będącej powodem do dumy – czasem do wstydu. Jak to większość wspólnych historii.

Warto zaprzestać pseudo badawczych dociekań, poszukiwania wspólnictwa, zachęty czy prowokacji. Przypomnieć sobie treść anegdoty, na jaką natrafiłem niespełna miesiąc temu w Internecie:

Przed sądem zeznaje dwóch oskarżonych o pobicie w tramwaju pewnego znanego dziennikarza żydowskiego pochodzenia. Pierwszy z nich: „No stoje se w tranwaju a ten dziadyga nadeptał mi na buta. Raz nadeptał, drugi, nie przeprosił ani nic. Na nowego buta. No to jak trzeci raz nadeptał po przyp…. dziadowi.”
Drugi: Stoję w tramwaju, gazetkę przeglądam. Patrzę a obok to żydzisko stoi. Przefarbowany, nawet nazwisko zmienił. A obok młodzian. Dorodny. Piękną mamy młodzież. Patriotyczną. I nagle jak on temu Żydowi nie przyłoży. No to ja proszę wysokiego Sądu, myślałem, że już się zaczęło…..

Czy na takie wyjaśnienie mamy ochotę? Jesteśmy gotowi wierzyć, że wystarczy, by ktokolwiek krzyknął „Zabić Żyda!” a znajdzie się wśród nas dostatecznie wielu, by się tego podjąć? Czy taka jest cecha miejsc prawdy takich jak Kielce, Jedwabne czy Wąsosz….

Mam nadzieję, że nie.

Tydzień temu rocznica pogromu w Kielcach, za chwilę w Jedwabnem. Znowu pojawiają się głosy o „potrzebie wyjaśnienie prawdy”, znowu w dyskusjach pojawia się wątek prowokacji czy wspólnictwa.

To prawda – ekshumacji w Jedwabnem należało dokończyć. Nie dlatego, by w jej wyniku posiąść nowe dowody – śledztwo IPN poprowadzono wielowątkowo i nad wyraz rzetelnie, ale by wyeliminować jakiekolwiek preteksty do podważania jego ustaleń.

A i ofiarom należy się pochówek na żydowskim cmentarzu.

Nie sądzę, by dziś ktokolwiek był zainteresowany przeprosinami za Kielce czy Jedwabne. Zbrodniarzy nieomal na pewno nie ma wśród nas. Nie sądzę, by potrzebne było wybaczenie – wszak wybaczyć mogą jedynie ofiary, a i w pamięci ocalałych wydarzenia z wolna się zacierają.

Możemy jednak znaleźć się w sytuacji, gdy przyjdzie przepraszać – nie za pogromy i mordy , ale za to, co uczyniliśmy z pamięcią o nich.

Kruchą, ulotną, subiektywną. Nie zawsze mającą wiele wspólnego z prawdą…

Piotr Kadlčík